kolorowe kamyczki orzechowe

Just another WordPress.com weblog

time take czerwiec 5, 2008

Zaszufladkowany do: pitu pitu — sexvegeta @ 6:51 am
Tags:

Pyk. W głowie przeskakuje pstryczek elektryczek. Wystarczy chwila i umysł zaczyna rejestrować dźwięki poranka. Pierwsza sprawa to szum ruchu ulicznego. No chyba, ze jest stanowczo za wcześnie na samochodowe eskapady. Wtedy słyszę świergolenie miejskiego ptactwa. Pani z placu krzyczy cos o truskawkach w dobrej cenie, a dwóch sąsiadów z naprzeciwka obmyśla sprytny plan naprawy ogrodzenia.

.

Nie lubię otwierać oczu. Smakuję resztkę snu, po którym pozostaje tylko smuga gdzieś w tylniej części mózgu. Uwielbiam tak pływać na granicy totalnego nic niezrobienia, stanu zwolnienia od obowiązków, jakim powinien być sen, a kolejnym dniem, który wymaga ode mnie mobilizacji i chęci działania.

.

I właśnie ten stan, ta chwila, to ja. Bez zbędnego kombinowania, obmyślania, szukania, analizy. Kwintesencja mojego – teraz. Budzę się i czuje szczęście. Zaszyte gdzieś pod poduszką, wijące się wraz z orchideą, pachnące armanim, bijące w zieleni mojego tshirtu. Jest jeszcze radosna tęsknota. Zniecierpliwienie i ekscytacja. Fizycznie nienamacalna obecność która spowija mnie z każdej strony, dając poczucie bezpieczeństwa i tej cholernej radości. A później budzi się ciekawość, która każe otworzyć oczy…

.

Dzień dobry.

.

.

.

„wpuść mnie na wieki, pod powieki twoje”

.

.

.

Smolik – Time Take

.

.

.

 

One Response to “time take”

  1. kolek Says:

    ja dzis obudzilem sie z kupa styropianu na glowie i łózku, robotnicy pierdolnicy ocieplaja mi blok, nie wiem jak oni przyklejaja ten styropian ale mam juz dosyc tego cieplego sniegu, zaraz z szafy trzaba bedzie wyjać odśnieżarke odkurzarke ;)
    elo! ;)


Leave a Reply